DZIŚ

Jaki dzień chcemy dziś obchodzić? Uzupełnij nasz kalendarz!Dzień Bezpiecznego Internetu

M(ę)nedżerowie kultury

Są z miejscowości bez multipleksów, muzeów i galerii. Mają artystyczną pasję i chęć, by się „coś wydarzyło”. Gnębieni tym niepokojem trafiają do Towarzystwa „ę”. Młodzi menedżerowie kultury.

Wiadomość archiwalna

A A A

2007-08-06, 17.42
Zakochani są głównie w kinie. Chcą je sprowadzać do swoich miejscowości – tych bez multikina, czasem nawet bez kina. Ale mogą się uprzeć na cokolwiek. Na zrobienie warsztatów z malowania sprayem „po wszystkim” (np. kartonach, krzesłach, szafkach). Na wykład o sztuce współczesnej. Na koncert muzyki klasycznej Wagnera i Rachmaninowa w tysięcznym Smołdzinie. Byle mieli chęci i umiejętności wciągnąć w to innych.

Kim jest młody menedżer kultury?
– To osoba mająca artystyczne zainteresowania, która chce je rozwijać, otwarta na kontakty z innymi, żeby móc swój pomysł zrealizować. I odważna, bo podejmująca wyzwanie. I charyzmatyczna, żeby nie zniknęła – opowiada Magda Kubecka z Towarzystwa Inicjatyw Twórczych „ę”:

Towarzystwo inwestuje w młodych ludzi, którzy chcą animować życie kulturalne w swoich małych miejscowościach (od 20 do 40 tys. mieszkańców). Towarzystwo zaprasza ich na warsztaty do Warszawy, umożliwia spotkania z ludźmi kultury, potem daje mikrodotację (1 500 zł) i odsyła w Polskę. Trwa w tej chwili 3. edycja programu Młodzi Menedżerowie Kultury. Dwudziestka uczestników kręci filmy, organizuje festiwale, wystawy fotograficzne, prowadzi warsztaty artystyczne dla rówieśników, robi przeglądy teatralne i akcje uliczne, wydaje gazetki i czasopisma.

Udany eksperyment

Są młodzi, czasami tak młodzi, że jeszcze nie zdążyło im się nic nie udać. Niektórzy mają po 15 lat.
– Za pierwszym razem to wydawał nam się duży eksperyment – przyznaje Magda Kubecka. – Baliśmy się, że im się nie powiedzie. Teraz wiem, że ci najmłodsi mają często najciekawsze pomysły i bardzo wierzą, że im się uda. Jeszcze nie dostali po tyłku, nie są skupieni na sobie, na studiach, na poszukiwaniu pracy. Dopiero stają się liderami lokalnymi. Ale wszyscy od dawna myśleli, żeby coś u siebie zrobić.

16-letni Igor Olesiński prowadzi w Szydłowcu grupę fotograficzną. Nietypowe zdjęcia Szydłowca wieszają na rynku, rozciągnięte na bieliźnianym sznurze.
– Burmistrz się do nich uśmiecha z ratusza – mówi Igor.
Projekt wspierają salony sieci komórkowych i Szydłowieckie Centrum Gospodarcze, do których Igor poszedł po wsparcie. Mówi, że to jego wiek tak sponsorów „rozmiękcza”.
– Mój wiek działa zawsze na plus. Mówię, że fotografuję od 6 lat i chciałbym w to wciągnąć rówieśników. Najpierw nie wierzą, ale potem im to imponuje i dają pieniądze.

Porady i inspiracje
Do Warszawy przyjeżdżają po inspirację i wiedzę. Dostają je od Towarzystwa Inicjatyw Twórczych „ę” i warszawskiej artystycznej elity. Elita nie sprzedaje menedżerom górnolotnej teorii o sztuce, ale daje praktyczne porady. W Galerii Zachęta podpowiadają, jak obciąć koszty wernisażu: zdjęcia rozwieszać na linkach, przypięte klamrami, zamiast kupować sztalugi. W KinieLab opowiadają, skąd wypożyczać kopie filmowe i jak się obchodzić z prawem autorskim. W Instytucie Teatralnym pokazują ćwiczenia z ciałem, które można powtórzyć z dzieciakami na warsztatach w świetlicy wiejskiej. Poza tym „elita” daje inspiracje, zanim wrócą do Żuromina, Szydłowca, Ryczywołu. Tam muszą radzić sobie sami.

Lokalne gwiazdy

Ania Grzesiak z Radzynia Podlaskiego organizowała Targi (P)różności – galerię lokalnych twórców. Znalazła sponsorów, którzy do podarowanego przez Towarzystwo „ę” 1,5 tys. zł, dołożyli dwa razy tyle. Impreza się rozrosła do 3 edycji rocznie. Dziś na Targach pojawia się nawet 20 lokalnych wystawców. Jarek Stadnik w Krasnymstawie pokazał filmy amatorskie na festiwalu. Pierwszy raz zrobił to wyłącznie za dotację z „ę”.
– Odwiedzamy ostatnio Lubelszczyznę, a tam plakaty, że rusza 2. edycja, większa, bez naszego wsparcia – mówi Magda Kubecka.

Dlatego Towarzystwo „ę” ma zamiar prowadzić ten projekt – bo jest skuteczny.
– Inwestycja w nich się spłaca – mówi Magda Kubecka. – Miejsca, w których działają, ożywają. Oni sami stają się nawet gwiazdami lokalnymi. Poza tym – dzięki nim budzą się inni. Jak jedna młoda osoba coś robi, obok niej pojawiają się inni. I nie muszą już przyjeżdżać do nas na warsztaty.

Ania Grzesiak została w tym roku radną.
– Poczułam, że mogę zdziałać więcej. Że mam coś do powiedzenia na temat kultury.

Artykuł ukazał się w dwumiesięczniku gazeta.ngo.pl. Zamów prenumeratę.

źródło: gazeta.ngo.pl
Uwaga! Przedruk, kopiowanie, skracanie, wykorzystanie tekstów (lub ich fragmentów) publikowanych w portalu www.ngo.pl w innych mediach lub w innych serwisach internetowych wymaga zgody Redakcji portalu!

SKOMENTUJ

Uwaga, komentarz pojawi się na liście dopiero po uzyskaniu akceptacji moderatora.

gratulacje - 2008-12-01, 10:24
Hancia - 2008-11-24, 10:42
żal - 2008-11-24, 10:41
Brawo. - 2007-08-06, 19:49
Redakcja www.ngo.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.