DZIŚ
Europejski Dzień Ofiar PrzestępstwDzień Myśli Braterskiej (obchodzony przez organizacje skautowe)
PODOBNE WIADOMOŚCI
- Przyszłość wolontariatu w Unii Europejskiej » (07.02.2012)
- Wolontariusz na pełny etat. Zaczynamy testować Program Wolontariatu Długoterminowego » (23.01.2012)
- Centrum Wolontariatu już wkrótce ponownie w Poznaniu » (29.12.2011)
- Debata ngo.pl: Obowiązkowy wolontariat w szkole? » (28.12.2011)
- Mieszkańcy dla potrzebujących » (27.12.2011)
- Weź udział w badaniu Europejskiego Roku Wolontariatu » (22.12.2011)
Wolontariusz w Czechach dyskryminowany coraz mniej
Czesi postanowili zmienić nastawienie polityków oraz prawo, które dyskryminowało organizacje pozarządowe i pracujących na ich rzecz wolontariuszy. Czy udało im się? Ngo.pl rozmawia z Ondrejem Lochmanem, koordynatorem Europejskiego Roku Wolontariatu 2011 w Czechach.
– Jaka była twoja rola podczas Europejskiego Roku Wolontariatu w Czechach?
Ondrej Lochman – Pracuję w Instytucie Dzieci i Młodzieży, który podlega Ministerstwu Edukacji, Sportu i Młodzieży, i odpowiadam za kwestie merytoryczne Europejskiego Roku Wolontariatu. Poza mną jest jeszcze dwóch koordynatorów. Na początku, przez trzy miesiące, byłem bardzo niezadowolony z organizacji, bo dosłownie wszystko było przygotowywane na ostatnią chwilę. Ministerstwo zleciło mi to zadanie bardzo późno, bo 3 stycznia 2011 roku. Tak naprawdę nic w pierwszych trzech miesiącach nie zostało przygotowane, bo nie mieliśmy czasu. Konferencja prasowa otwierająca ERW była zorganizowana dopiero w lutym. Tak, początki były trudne.
– Na czym się skoncentrowaliście?
O.L.: – Na networkingu, wspieraniu wolontariatu w organizacjach pozarządowych, a mniej na jego publicznej promocji. To wymagało większego zaangażowania. Republika Czeska otrzymała 100 tys. euro na koordynację tego roku od UE, plus 20 proc. od czeskiego rządu, czyli mieliśmy 123 tys. euro. Potem ministerstwo edukacji zdecydowało się dodać pięć tys. euro na różne granty wspierające wolontariat, o które mogły starać się organizacje pozarządowe.
– Z czego jesteś najbardziej zadowolony?
O.L.: – Ze strony internetowej www.dobrovolnik.cz, która została zaadoptowana na główną stronę wolontariatu w Czechach. Stanowiła ona ważne źródło informacji o Europejskim Roku Wolontariatu. W tej chwili właśnie tutaj zgłaszają się ludzie, jeśli chcą zostać wolontariuszami.
– W co się najchętniej angażują?
O.L.: – W najbliższe otoczenie, w stowarzyszenia, które działają wokół nich. Powodzeniem cieszy się też wolontariat akcyjny. Ludzie, którzy wykonują taki rodzaj pracy, nie określają jej mianem wolontariatu, nie zastanawiają się, jakie wartości on niesie. Ktoś zostaje strażakiem, bo uważa, że jest to ciekawe, ale nie określa tego mianem wolontariatu. Dzieci, młodzież, straż pożarna, sport i ekologia – to są główne zainteresowania czeskich wolontariuszy. Najwięcej angażuje się osób młodych i seniorów, bo mają na to czas. Trudniej skłonić te grupy do współdziałania.
– Czy w Czechach są podpisywane umowy z wolontariuszami?
O.L.: – Tak i nie. Jest ich bardzo mało, zwykle są to umowy ustne i brakuje koncepcji na długofalową współpracę z wolontariuszem. To też chcieliśmy zmienić w 2011 roku. Na www.dobrovolnik.cz zamieściliśmy ankietę z pytaniem: "co myślicie o wolontariuszach?". Pierwsza odpowiedź: idealista, marzyciel, druga – ktoś z poczuciem długu, który chce oddać, trzecia możliwość – ktoś taki jak ja, ktoś zwyczajny, normalny. Na tę ostatnią możliwość głosowało tylko 20 proc. osób. Najwięcej opowiedziało się za pierwszą opcją. Stąd chcieliśmy zmienić "face" wolontariatu, że to nie jest tylko bezinteresowna pomoc, odpowiadanie na potrzeby, ale też bardzo duża korzyść dla wolontariusza. Próbowaliśmy zaakcentować, że to jest zdobywanie nowych kompetencji. Pokazać, że to możliwość poznania takich obszarów życia, których gdzie indziej nie można dotknąć, że to nie tylko działalność charytatywna i odwiedzanie staruszków w szpitalu. Naczelne hasło brzmiało: "Wolontariusze zmieniają świat". Jak tylko to możliwe, próbowaliśmy pominąć słowo "pomoc".
– Co poza tym udało się uzyskać?
O.L.: – Wróćmy do spotkania grudniowego, na którym rozmawialiśmy z różnymi organizacjami pozarządowymi z całej Republiki Czeskiej. Podzieliły się one na 12 grup tematycznych, każda z nich miała lidera. Taki system naprawdę się sprawdził, bo potem wszelkie kwestie merytoryczne wychodziły od tych grup. Przygotowaliśmy wspólnie publikację dobrych praktyk, w której różni wolontariusze opisywali swoje historie. Ma ona za zadanie przekonywać ludzi do większego zaangażowania się. Każda z grup prowadziła też informację na stronie internetowej.
Kolejne ważne wydarzenie – w 18 miastach odbył się bardzo spontanicznie marsz wolontariuszy. W Libercu wzięło w nim udział 200 osób, w innych miastach było różnie – od 40 do 400 osób. Potwierdziliśmy swoją obecność w miejskiej przestrzeni.
Poza tym udało się zorganizować dwie konferencje. Pierwsza dotyczyła wolontariatu międzynarodowego, szczególnie była ona ważna dla organizacji, które są skupione wokół granic. Pokazywaliśmy jak można zdobyć finansowanie na taki rodzaj działania. W konferencji uczestniczyło około 120 osób. Nawiązały się kontakty. Z tego, co wiem, udało się zorganizować cztery projekty, które miały swój początek na tej właśnie konferencji.
Druga konferencja odbyła się w Pilźnie, również międzynarodowa. Zależało nam na tym, żeby pokazać, co się udało zorganizować w Europie Środkowej, wskazać, jakie były różnice, itp. Dla nas ważne było pokazanie zmian prawnych dotyczących wolontariatu.
– Co się zmieniło w tej kwestii w Czechach?
O.L.: – Były trzy główne problemy z regulacjami prawnymi dotyczącymi wolontariatu w Czechach. Po pierwsze, przepisy dotyczyły tylko osób z Republiki Czeskiej. Jeśli ktoś przyjeżdżał z zewnątrz, szczególnie spoza Unii, miał już problemy prawne np. z wizą. Po drugie, przepisy obowiązywały tylko w tych organizacjach, które miały akredytację z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Tę akredytację posiada bardzo mało organizacji, bo ok. 80, a w Czechach jest ich ok. 54 tys., i myślę, że przynajmniej dla 2,5 tys. taki dokument byłby ważny. Akredytację jest trudno zdobyć, wymaga wiele tzw. „papierkowej roboty”. Trzecią kwestią było określenie, jak organizacja ma opiekować się wolontariuszem, jak wyglądać ma jego ubezpieczenie.
Te trzy problemy udało się rozwiązać. Obecnie prawo dotyczy wszystkich obywateli UE i osób z byłego ZSSR. I obowiązuje nie tylko w organizacjach z akredytacją. Jasno też została uregulowana relacja organizacja pozarządowa - wolontariusz. Sytuację w Czechach określiłbym tak: prawo teraz nie przeszkadza, choć nadal jest sporo luk.
– Dzięki Europejskiemu Roku Wolontariatu była szansa na przeforsowanie tych zmian?
O.L.: – Tak, była odpowiednia ku temu atmosfera. To nasz duży sukces. Z tematem wolontariatu bardzo trudno przebić się do mediów. Przez półtora miesiąca przed głównym serwisem informacyjnym udało się prezentować spot przekonujący do wolontariatu. Każda z grup tematycznych miała też w radiu spotkanie, podczas którego prezentowała swoją działalność. Oczywiście, była u nas nietypowa ciężarówka z zapleczem multimedialnym i merytorycznym, która w całej Europie, w Polsce pewnie też, promowała Europejski Rok Wolontariatu.
– Jak on będzie procentował?
O.L.: – Skupimy się przede wszystkim na zmianach prawnych, a także wolontariacie i współpracy organizacji pozarządowych wzdłuż granic, co nadal budzi kontrowersje. Ludzie mieszkający w strefie nadgranicznej mają ze sobą słaby kontakt. Nie wykorzystują potencjału miejsca, w którym żyją. Dużym projektem jest też centrum wolontariatu i na nie chcemy zdobyć pieniądze od władz. Zależy nam, żeby w każdym regionie znajdowały się przynajmniej dwa centra wolontariatu, które otrzymują pieniądze na konkretne projekty, nie tylko za to, że istnieją, ale za to, co w rzeczywistości zrobią. Pracujemy też nad książką, która dokumentuje, jak rozwijał się wolontariat w ciągu dziesięciu lat. To dokument strategiczny i sposób na polityczny lobbing, bo politycy powinni bardziej wolontariat wspierać. W styczniu mamy też spotkanie z grupami na temat tego, co zostało zrobione i jak dalej działamy.
– A czego ty się nauczyłeś jako manager?
O.L.: – To było dla mnie bardzo ważne doświadczenie. Poznałem wiele organizacji pozarządowych i ludzi, których nigdy bym nie spotkał, gdyby nie ta praca. Sam coraz bardziej jestem wolontariuszem.
http://www.hest.cz
http://conferenceeyv2011.nidm.cz/
http://finalconference.nidm.cz
http://www.dobrovolnik.cz/evropsky-rok-dobrovolnictvi-2011/sbornik-dobre-praxe/










